Hej!

Rok zaczynam wpisem podróżniczym, w takim razie liczę na to, że będzie to rok, w którym poznam wiele pięknych miejsc w Polsce i będę mogła je Wam pokazać. W prawdzie, mam jeszcze parę wpisów w zanadrzu z tamtego roku! Jestem przekonana, że zarażę Was miłością do podróży po Polsce, jest jeszcze tyle nieodkrytych miejsc! Najbardziej i jednocześnie najmniej znanym miejscem jest zamek w Malborku. I ja też, jak większość, zamek widziałam tylko z okna pociągu. Niby każdy wie, ale właściwie nikt nie był. Bo historia potrafi być zawiła i nudna, prawda? A zwiedzanie średniowiecznych budowli kojarzy się bardziej z emeryturą. Wolny dzień, pełen bak i w miarę ładna pogoda zachęciła nas do spontanicznego wypadu na Pomorze. Generalnie ostatnio bardzo mnie interesuje zwiedzanie zamków, ale nie do końca ich historia sama w sobie. To o co mi chodzi? Zapraszam na wpis!

Gotycki bohater

na prawym brzegu Nogatu, wzniesiony w kilku etapach od 1280 do połowy XV w. przez zakon krzyżacki. Początkowo konwentualny i siedziba komtura, w latach 1309–1457 siedziba wielkich mistrzów zakonu krzyżackiego i władz Prus Zakonnych, w latach 1457–1772 rezydencja królów Polski. Obecnie odbudowany pod bacznym okiem konserwatora zabytków pełni rolę atrakcji turystycznej, jest siedzibą kilku muzeów, wielu wystaw i dwóch restauracji. W 1997 został wpisany na listę światowego dziedzictwa UNESCO i jest największym takim zamkiem na świecie! Co więcej, wydawać by się mogło, że stolica państwa krzyżackiego zrobi zawrotną karierę w polskiej i światowej kinematografii i po części tak się stało. Dzięki ostatniej gorączce wywołanej serialem Netflixa Wiedźmin, stawiając pierwsze kroki w zamku w Malborku, poczułam się naprawdę wyjątkowo i jakbym była na planie filmowym! Mhmmmm, mrkunęłam przechodząc przez most zwodzony – pozdrowienia dla kumatych! 😀 A jednocześnie cały czas myślałam cudze chwalicie swego nie znacie! Biorąc pod uwagę, że posadzka w jednym z korytarzy prowadzących do wielkiej sali zamku jest oryginalna z tamtych czasów, bez wątpienia można poczuć się jak jeden z gości króla na średniowiecznej uczcie. Jeżeli jesteście w klimacie seriali mniej lub bardziej średniowiecznych, to wizyta w takim zamku idealnie spotęguje oczekiwanie na kolejny odcinek lub sezon! Ciekawostka – na zamku w Malborku nakręcono reklamę makaronu Malma – tę z Sophią Loren! Możecie też obejrzeć zespół Behemoth na sesji zdjęciowej. Podczas prawie 740 letniej historii absolutnie każdy znajdzie jakiś smaczek, który go zainteresuje i dzięki temu sprawi, że wizyta w Malborku będzie niezapomniana.

Witraże

Trafiła nam się najlepsza pod słońcem pogoda na zwiedzanie zamku, bo było piękne słońce a większość okien zamkowych to właśnie witraże. Oszklenie witrażowe było jednym z najważniejszych elementów wystroju dawnych budowli a nie wszystkie przywołują na myśl obrazy sakralne. Światło w tym zamku napawało mnie zachwytem i weną fotograficzną, zakamarki starego zamczyska oświetlone przez łuny kolorów odbijające się od okien nadały magicznej atmosfery. Podczas wycieczki wyłącznie z audio przewodnikiem można uciec od wycieczek zorganizowanych i pobyć tam chwilę samemu. Na terenie zamku znajduje się specjalnie dedykowana sala z wystawą witrażu. Pozornie nudna i najmniej relewantna atrakcja okazała się zaskakująca – eksponowane są dawne narzędzia witrażysty i opisany jest żmudny proces powstawania barwnego oszklenia, od sporządzenia projektu i szablonu, poprzez przycinanie barwnego szkła, czasem jego malowanie, wypalanie i montowanie w ołowiu.

Nauka o klimacie

Oczywiście, pewnie latem mogło być jeszcze piękniej, ale zdziesiątkowany tłum był prawdziwym zbawieniem. Mieliśmy okazję przespacerować się samotnie i w absolutnej ciszy po wszystkich zewnętrznych partiach zamku, które są dostępne dla turystów. Zamkowe fosy, ogrody i tarasy są zachwycające, a roślinność odprężająca. Pomimo początku stycznia… jest tam mnóstwo naturalnej zieleni! Pierwsze skojarzenie patrząc na te fantazyjne konary? Tajemniczy ogród, ulubiony film z dzieciństwa. Dzięki słońcu, zrobiła się z tego całkiem wiosenna przechadzka. Skąd pomysł zakonników na takie ogrody w dość zimnym klimacie? Otóż, między 800-1300 rokiem naszej ery miało miejsce średniowieczne optimum klimatyczne lub raczej średniowieczna anomalia klimatyczna, która miała charakter lokalny – tak mówi przewodnik w Malborku. Ja znalazłam dużo danych przeczących teorii, że w średniowieczu było cieplej niż teraz. Niemniej jednak, historycznie twierdzi się, że wówczas hodowano tam nawet winorośl a miejsce przy fontannach służyło modlitwie i spacerom przez wiele miesięcy w roku. Samo poruszenie tego tematu podczas zwiedzania średniowiecznego zamku sprawiło, że moja iskierka w oku zamigotała – kto by pomyślał?! Jest to temat do dyskusji oraz edukacji wobec obecnych problemów klimatycznych, z jakimi się wszyscy już zmagamy.

Plecak: Anita się nudzi

Zero waste i slow life

Duże wrażenie zrobiła na mnie wizyta w wieży nazywanej gdaniskiem, która była… zamkową toaletą. Własną, prywatną miał tylko szef kuchni i wielki mistrz. Reszta biegła na górę. Szczery uśmiech na wielu twarzach wywołała informacja, że zamiast papieru toaletowego używano wówczas… liści kapusty a jej główki tworzyły całkiem estetyczną wystawę wokół wychodków. Zbierając wszystkie obyczaje i ciekawostki historyczne z życia zamku można zdecydowanie stwierdzić, że mało się tam marnowało. Slow life poczuliśmy, gdy pocałowaliśmy klamkę restauracji, którą wybraliśmy na obiad. Miejsce z najlepszymi opiniami oraz w najlepszym możliwym miejscu – na terenie zamku, tuż przy Muzeum Bursztynu była… zamknięta. Byliśmy lekko zaskoczeni, taki czas równa się teoretycznie największy utarg. Gothic Restaurant z szefem kuchni Bogdanem Gałązką to znane w Polsce miejsce, uznane przez przewodnik Gault&Millau. Na Instagramie jest spora galeria, przez którą pocieknie Wam ślinka @gothic_by_chef_bogdan_galazka. I wiecie co? Ogromny i wielki szacun, że ktoś zamknął restaurację, żeby odpocząć a nam banan na parkingu smakował, jak nigdy! 🙂 Będzie pretekst, żeby tam wrócić!

Rekomendacja zwrotna – czyli ja wam polecam miejsce i czekam na feedback jedzeniowy, plan filmowy, miejsce kultu religijnego, początek rozmowy o klimacie, potężna dawka historii, architektura, widok na rzekę z mostu i co tylko jeszcze zechcesz. Zwiedzanie po swojemu, ciekawa jestem co wam najbardziej utkwiło w pamięci, sercu, kubkach smakowych.

Marta.


1 Komentarz

agnieszka · 9 stycznia 2020 o 14:45

u nas też skończyło się na bananie 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *