Hej!

Prawa konsumenta istnieją już od XIX w. a za pierwszą organizację konsumencką uważa się Ligę Konsumentów powstałą w 1891 r. w Nowym Jorku, która po przekształceniu stała się pierwszą taką organizacją na świecie i funkcjonuje do dziś. Polityka konsumencka uważana jest za nieodłączny element życia społeczno-gospodarczego i wiele w tym temacie mówi się w mediach, tylko nie do końca to, co trzeba. Dzięki prawom, każdy obywatel ma prawo dowiedzieć się absolutnie wszystkiego na temat produktu, który ma zamiar lub kupił i nie dać się złapać na haczyk przez nieuczciwych producentów. Konsument jest jednostką słabszą w relacji z przedsiębiorcą i dlatego też otrzymał te prawa, więc dlaczego z nich nie korzysta? Czytamy etykiety, wiemy, że mamy prawo zapytać o skład szynki i sera, o to, czy jajka pochodzą z wolnego wybiegu. Dlaczego więc wciąż boimy się zapytać o skład materiału, nie mówiąc już o innych szczegółach dotyczących pochodzenia, miejsca zaprojektowania i uszycia ubrań?

Zawracanie głowy…

W obliczu kilku istotnych praw, jakie zebrałam na potrzeby tego wpisu, ich treść to między innymi, że nabywca nie może być wprowadzany w błąd poprzez niesolidne i nieuczciwe reklamy, cena ma być relatywna do zakupionego towaru a konsument powinien mieć łatwy dostęp do informacji o podstawowych cechach towarów i usług – brzmią trochę jak czarna magia. Zewsząd jesteśmy bombardowani reklamami, które nie do końca są szczerze, w gąszczu informacyjnym, nie mamy właściwie pojęcia, czy taka cena za daną pojemność czy jakość jest w porządku a do tego doczytanie się tego graniczy z cudem. Problem tkwi cały czas w edukacji konsumenckiej, której brak, a powinna być prowadzona na przykład przez telewizję czy wprowadzanie takich przedmiotów w szkołach. Kto nie próbował kiedyś czegoś zareklamować, nie wie, czym jest prawdziwe życie. Z punktu widzenia 30 letniej konsumentki jestem w stanie subiektywnie stwierdzić, dlaczego się tak dzieje. Cały czas brak nam odwagi i w takich chwilach czujemy się jak intruzi. Wypytując szczegółowo o dany produkt i jego pochodzenie wydaje się nam, że zawracamy głowę ekspedientce i jesteśmy strasznie upierdliwi, a wreszcie natarczywi – nikt nie lubi przesłuchań! W związku z tym rezygnujemy z wiedzy oraz świadomości tego, na co idą nasze ciężko zarobione pieniądze i dajemy sobą manipulować.

Czyja to wina?

Optymalizujący koszty producent, który działa zgodnie z prawem niechętnie zdradzi konsumentom wszystkie składniki oraz etapy produkcji, a także takie same informacje dotyczące opakowań czy etykiet – nie zrobi tego, bo nie musi, takie są przepisy, na przykład te dotyczące składu kosmetyków. A jak to jest z ubraniami? Zgodnie z przepisami na każdym wyrobie włókienniczym powinna znajdować się informacja o składzie surowcowym i sposobie konserwacji – określenie m.in. metod prania, suszenia i prasowania – napisana jednolitym, czytelnym wyraźnie widocznym drukiem. Informacje te powinny być w języku polskim. Jak wygląda to w rzeczywistości? Różnie. Co trzeci produkt włókienniczy wzbudza zastrzeżenia! Mam to szczęście spotykać na swojej drodze producentów ubrań, marki, które same chcą opowiadać o swoich ubraniach. Mają bardzo rozległą wiedzę na temat produkcji i doboru materiałów, tak, tak – producent sam sprawdza swoich producentów i dostawców! Poznajcie markę Minimal.

Minimal Sklep

Założycielka marki, Paulina Wiklak prowadzi swoją (już drugą) markę odzieżową z niezwykłą intuicją oraz spokojem, którego czasem w branży brakuje. I z minimalizmem godnym podziwu. W ofercie marki znajdziecie dresy. Obecnie trzy kolory w tym samym wzorze, więc właściwie jeden dres w wybranym odcieniu. W świecie, jednak cały czas przepychu, otwarcie marki z jednym produktem to lekka brawura, powiecie. Ale Paulina bardzo dobrze wie co robi, zgodnie z filozofią marki, zaczynając od produkcji, przez wybór materiału po wykroje, prototypy – to wszystko jest niezwykle prawdziwe i transparentne. Nie musisz się wysilać i zadawać dziesiątek pytań, wyciągając odpowiedzi, drogi konsumencie. Tutaj zaczyna się nowy wymiar dbania o obywatela i nabywcę, z wielką troską dobiera się każdy, najmniejszy nawet element Twojego zakupu. Na Instagramie Paulina chętnie wyjaśnia wszelkie, bardzo nieoczywiste niuanse prowadzenia marki odzieżowej w Polsce. Czy wiecie, że z zamówieniem metek z rozmiarami jest duży problem? Najczęściej minimalne zamówienia to 4 tysiące a przy mniejszych zamówieniach jest to nieopłacalne dla małych marek. W dodatku, metka z oznaczeniem wzrostu to elementy wykonywane na specjalne zamówienie. To i jeszcze więcej ciekawostek to wiedza Pauliny, która dzieli się nią bez ogródek na kanałach marki Minimal. To jest właśnie ta edukacja, o której wspomniałam wcześniej. Ujęło mnie to, że marka Minimal jest autentyczna i nic tam nie jest wymuszone oraz na pokaz. Co więcej, Paulina chce pomagać i ma swoją misję. Dres jest bez zbędnych dodatków i logotypów. Prosty krój podkreśla zalety sylwetki, maskując niedoskonałości. A to wszystko po to, żeby czuć się dobrze i swobodnie w najwygodniejszym stroju świata. Czy pracujesz na najwyższych obrotach, spędzasz dużo czasu przed komputerem lub jesteś etatową Mamusią – ten dres sprawi, że każda, codzienna czynność stanie się prostsza.

Miejsce w którym spotyka się troska o wiedzę konsumenta i transparentność to nowa, polska marka Minimal. Kobiece dresy wymyślone przez kobietę i dla kobiet, aby poczuły się pewniejsze siebie łączy przestrzeganie i dbanie o prawa konsumenta oraz edukację w tym zakresie. Nie odbierajmy sobie prawa do wiedzy, Dziewczyny!

Marta

 

fot. Lidia Dzwolak


2 Komentarze

Gosia · 7 marca 2020 o 10:04

U cute

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *