Hej!

Myślałam nad tym postem pod kątem przydatności w grudniu, ale pal licho klikalność, w końcu mam swoją prywatną, autorską stronę, na której mogę umieszczać swoje prywatne przemyślenia jak i DIY kalendarz adwentowy. Ale, zastanawiając się tyle nad tym, wpadła mi do głowy myśl przewodnia i jednocześnie grudniowe przesłanie. Będzie o tradycji, o przyjaźni, o śniegu i urlopie, więc tematy jak najbardziej na topie.

Zapraszam na ucztę, przede wszystkim dla oczu

Od trzech lat celebrujemy wraz z przyjaciółmi coroczne wyjazdy w góry, do Zakopanego. Tak, wiem, to miasteczko wygwizdywane pogardliwie, no bo polskie góry są tak samo passe jak palenie tytoniu i teraz liczą się tylko Swiss Alps. Cudze chwalicie, swego nie znacie. Natomiast, sytuacja wygląda troszkę inaczej, gdy wraca się do swojego domu. I nieważne, gdzie on się znajduje, najważniejsze, kto go tworzy. A dom to właśnie rodzina i przyjaciele, sąsiedzi, czyli esencja czegoś odświętnego. I jeszcze małe celebracje. Świąteczne piwo czy kubeczek handmade robią klimat.

Akurat, odnośnie do tłumów, trafiliśmy idealnie, widzieliście kiedyś puste Zakopane, puste Krupówki? Nam się udało, mission not impossible. Dodatkowo, każdy inaczej postrzega nowe miejsca, każdy inaczej postrzega też dom i miejsce znane jak własną kieszeń. Wiecie, co się stało tym razem? Przyjaciele pamiętają zeszłoroczne miejsca, mamy wspólne wspomnienia z kolejnego wyjazdu w to samo miejsce. Narodziła się tradycja (tak, tak, nowa świecka;)). I mimo tego, że z roku na rok całej ekipie nie uda się dograć terminu, wspomnienia są nieśmiertelne. Bardzo polecam zaplanowanie sobie takiego totalnie hygge i wyluzowanego wyjazdu z najbliższymi, warto.

To, co się nie zmienia, to piękna, zimowa aura (zazdrościliście nam obserwując Instagram, co?), to grzane wino, to nasz śmiech niosący się po samą Słowację i niezapomniane kalambury

A crowded room, friends with tired eyes”, te dwa wersy niezmiennie kojarzą mi się z  obrazem nas w salonie. Mam wielkie szczęście i ogromny komfort siedzenia w piżamie z najlepszymi przyjaciółmi i rozmawiania o totalnych pierdołach albo opowiadania sobie historii o naszych babciach i prababciach. Morsowanie, tarzanie się na golasa w śniegu o poranku, obserwowanie wschodów i zachodów słońca, nieprzespane noce podczas rozmów do rana, piesze wycieczki, wspólne gotowanie… Z każdego tego wyjazdu wracam totalnie zmęczona ale i na wskroś szczęśliwa i wdzięczna. 

Tatry

Tatry są osobliwe, dzikie, skalne wymodelowane ruchami lodowców, amfiteatry, wiszące doliny, przedziwne kompozycje skalne, studnie, progi, piargi kamienne i niecki napełnione wodą.
Zabarwia je słońce i odbicie jego promieni, słoneczny blask przez obłoki, a w nocy księżyc…,a może czego dokładne nikt nie wie, promieniowanie gwiazd i całego wszechświata zabarwiające szczyty i masywy skalne. Inne są barwy, gdy jest bezwietrzne,a inne przy lekkim podmuchu, inne znów, gdy szaleje wichura.” Pogoda zmienia się w ułamku sekundy. W jednej chwili pojawia się przepiękne słońce i niebo, zaś po chwili wiatr, który uniemożliwia lot ptakom. Cud! – to fragment starego albumu, który znaleźliśmy w zapomnianej serwantce. Niezapomniane chwile.

Jesteśmy wobec gór tacy mali

 

A Wy macie takie tradycje ze swoimi przyjaciółmi w czasie około świątecznym?

 

PS. Dla moich Świrów. Kocham.

 

Marta.

 

 


2 Komentarze

Rydz · 5 grudnia 2018 o 14:45

<3 cudowne góry, cudowne historie, cudowni ludzie!!

    Pani Jesień · 7 grudnia 2018 o 22:14

    Trzeba już planować kolejny wypad! 😀 coś czuję, że dzięki temu wpisowi zrobimy sesję letnią!!!! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *