Hej!

Tego wpisu nie mogło zabraknąć na moim blogu. Mój Dziadek był pszczelarzem i odkąd sięgam pamięcią kojarzę go w tym charakterystycznym kapeluszu z woalką i kratką w ręku i jego długie wykłady na temat życia pszczół. Jak dzisiaj słyszę miły szum i gwar przy ulach i wesołe, pracowite pszczółki. Zapach pszczelego wosku, to jeden z silniejszych wspomnień w dzieciństwa. Zostały mi po Dziadku książki o pszczołach oraz szacunek i świadomość ważności tych wspaniałych owadów.

Dlaczego więc pszczoły mają problemy?

Mało kto pewnie zdaje sobie sprawę, że pszczoły kiedyś mieszkały… w lasach i w drzewach miały swoje gniazda – tak jak osy. Pszczoła miodna została wyparta z naturalnego dla niej środowiska. Najstarsze drzewa, w których roje zakładały gniazda zostały wycięte, a struktura lasów zmieniła się na monokultury. Ponadto las został zepchnięty na gleby mało przydatne dla rolnictwa, a więc mało urodzajne, tym samym porastanie przez małą liczbę gatunków roślin pokarmowych dla pszczół. Trwała egzystencja pszczoły miodnej stała się niemożliwa, podobny los spotkał dzikie zapylacze: pszczoły samotne i trzmiele. 

Jeśli z ziemi zniknie pszczoła, człowiekowi pozostaną tylko cztery lata życia, nie ma więcej pszczół, nie ma więcej zapylania, nie ma więcej roślin, nie ma więcej zwierząt, nie ma więcej ludzi…” – te słowa, których autorstwo przypisuje się Albertowi Einsteinowi, są nadal aktualne, choć pochodzą z poprzedniego stulecia.

Dlaczego pszczoły są tak ważne, skoro wszystko siejemy sami?

Początkowo człowiek świadomie korzystał jedynie z produktów pszczelich, głównie miodu (źródło cukru) i wosku (materiał do wyrobu świec), nie zdając sobie sprawy z rzeczywistego znaczenia pszczoły miodnej. Obecnie, sceptycy twierdzą, że współczesne rolnictwo gwarantuje dość dobre plony nawet po zapyleniu pyłkiem własnym, czyli gatunki samopylne – samopłodne, nie wymagające zapylenia przez owady. Mimo to zdecydowana większość roślin ma niewystarczający stopień samopłodności do wydania obfitych plonów, dlatego wymagają one zapylenia pyłkiem pochodzącym z innych roślin należących do tego samego gatunku. Ponadto zapylenie przez owady zwiększa nie tylko wielkość plonu ale też jego jakość, czyli kształt i wypełnienie owoców, a także wzrost zawartości składników pokarmowych w nasionach. Wiele roślin wykształciło ewolucyjne zabezpieczenia przed zapyleniem własnym pyłkiem, a więc w tym wypadku pszczoła miodna i dzikie zapylacze stają się niezbędne. Do roślin wymagających zapylenie przez owady lub takich, u których zwiększa ono wydatnie wielkość i jakość plonu należą między innymi: słonecznik, jabłoń, koniczyna biała, koniczyna czerwona, ogórek, wiśnia, borówka wysoka, czereśnia, jeżyna, porzeczka czarna, malina, truskawka oraz rośliny uprawiane na nasiona takie jak: cebula, kapusta, marchew.

Średnio jednak nasze drogie pszczoły żyją troszkę dłużej niż miesiąc. Zazwyczaj jest to okres od 35 dni do około 40 dni latem, gdy pszczoły są aktywne. Zimą natomiast, gdy „wygryza się” pokolenie zimowych pszczół, okres ten jest o wiele dłuższy, bo wydłuża się do około 6-8 miesięcy! 

Z czego wynika obecne zagrożenie, że pszczoły mogą wyginąć?

Od dekady na całym świecie obserwuje się masowe wymieranie pszczół: po raz pierwszy zjawisko to zaobserwowano w Stanach Zjednoczonych (wówczas określono je jako zespół masowego ginięcia pszczoły miodnej). Proces ten cały czas postępuje i niesie za sobą straszne konsekwencje. Jedną z przyczyn spadku liczebności pszczół są pestycydy stosowane w celu zwalczania pasożytów upraw rolnych. Niestety, środki te wpływają negatywnie na pszczoły, ich odporność, zdolność komunikacji i orientacji w terenie: badania wykazały, że oddziaływanie zawartych w pestycydach substancji (w tym m.in. związków podobnych do nikotyny) ma bezpośredni wpływ na spadek liczebności tych owadów. Niebezpieczne skutki dla pszczół może mieć też uprawa roślin genetycznie modyfikowanych. Za przyczynę zwiększonej umieralności pszczół uznaje się również oddziaływanie promieniowania elektromagnetycznego, ale także wirusy i grzyby. 

W dokumencie Zagadka znikających pszczół przedstawiono wizję globalnej ekologicznej katastrofy, która może nastąpić jeśli wyginą wszystkie pszczoły. 

Jak pomóc pszczołom?

Wydaje mi się to zupełnie oczywiste, ale napiszę to – pod żadnym pozorem nie zbliżajcie się do uli a już na pewno nie ruszajcie ich, nie potrząsajcie, a już szczególnie zimą, kiedy rój wisi i przy takiej ingerencji może spaść, wtedy cała rodzina umiera. Nie zabijajcie pszczół gazetą, czy czym tam pod ręką, delikatnie je uwolnijcie z mieszkania czy auta. Możecie zajrzeć na stronę BeeLife European Beekeeping Coordination, organizacji non-profit, która walczy o ochronę pszczół. Just Save The Bees produkuje i sprzedaje na cały świat serię koszulek uświadamiających i edukujących o tym, jak możemy pomagać pszczołom. Każde 10% ze sprzedaży koszulek idzie na BeeLife. Wy też możecie dorzucić swoją cegiełkę, macie ode mnie zniżkę 15% na koszulki Just Save The Bees – ja mam żółtą 😉 kod: Marta.

Polska nie pozostaje obojętna na los pszczół. Ruszyła kampania edukacyjna na rzecz owadów zapylających – #PomagamyPszczołomBezLipy – pomagajmy pszczołom bez lipy razem z PSOR i Fundacją Nasza Ziemia. Ekipę spotkałam podczas See Bloggers i dostałam od nich torebkę nasionek roślin miododajnych do posadzenia na parapecie, to takie łatwe, mimo, że nie mam ręki do roślin… – Polacy bardzo chętnie angażują się w działania pomagające owadom. To zainspirowało nas do stworzenia akcji społecznej #PomagamyPszczołomBezLipy. Hasło to każdy zrozumie inaczej, i dobrze. Bez lipy, czyli poprzez faktyczne działania. Każdy z nas w łatwy sposób może zapewnić dostęp owadom do pokarmu wysiewając i sadząc rośliny miododajne. Wystarczy jedna doniczka pełna kwiatów.

Chcesz wiedzieć więcej o życiu pszczół? Odwiedź na YouTube kanał Z kamerą wśród pszczół.

Do dzieła!

Pamiętaj, że kupując rodzimy miód popieramy nie tylko polskie pszczelarstwo, ale gwarantujemy wysokie plony upraw rolniczych, dalsze istnienie milionów roślin i zwierząt, a tym samym jednocześnie dbamy o równowagę w środowisku naturalnym! W środowisku, którego częścią sami jesteśmy, jednak zbyt często o tym zapominamy.

Marta.


2 Komentarze

Ewa · 27 czerwca 2019 o 13:51

Wszystko pięknie ale bardzo brakuje mi w O. kwietnych łąk. Przynajmniej o żadnej nie słyszałam. Pracuję z pszczołami na codzień i boleję nad faktem, że brakuje takich miejsc w większych miastach.

    Pani Jesień · 3 lipca 2019 o 19:53

    Ewa, masz rację i myślę, jak temu zaradzić 🙂 Pozdrawiam! <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *