Hej!

Większość ludzi lubi zaczynać nowe rzeczy, kiedy się coś zaczyna

Jakby więcej początków mogło osiągnąć wspólny koniec. Nowy tydzień, miesiąc, rok. Czy poniedziałek albo 1. stycznia gwarantuje sukces danego przedsięwzięcia? Chociaż, czasem jest to też dzień wypłaty – been there done that! I wtedy to raczej się udaje 😀 Niestety, najczęściej jest to tzw. słomiany zapał i uwierzcie mi, to JA dzierżę słomianą koronę!

 

Generalnie, uważam, że stawianie sobie konkretnych długofalowych, często pozornie, nieosiągalnych celów jest wartościowe oraz rozwijające

Najlepiej w ogóle, jeśli osiągnięcie danego celu niesie za sobą kilka drobniejszych. Na przykład wzięcie udziału w maratonie w Nowym Jorku albo budowa domu czy zmiana pracy. Wszystko wiąże się z mniejszymi lub większymi wyrzeczeniami, zmianami, oszczędzaniem pieniędzy czy czasu. Zawsze się czegoś uczymy i jeżeli pozornie nie docieramy do tego największego celu, albo jest trudniej niż przewidywaliśmy, to ileż z tego wyciągamy!?

I żeby nie było, dobra, czasem nawet nie chodzi o maraton w NY, ale o wstanie z łóżka 30 minut wcześniej…

 

Nie będę lepsza ani gorsza

Zaczynam we wrześniu, ale nie jest to kwestia początku samego w sobie. Kiedyś bardzo mądra znajoma mi powiedziała, że jesień jest czasem zbierania plonów naszego roku. A więc, zaczynam na końcu. Niby wcześnie już teraz, bo przecież większość podsumowań ryczy z TV 2. Dnia Świąt. A najwcześniejsze postanowienia to te z cyklu ,,schudnę przed Sylwestrem’’. To jak tak, we wrześniu? Jesień to moja ulubiona pora roku. To samo zdjęcie profilowe od ponad 7 lat, Pani Jesień. Będzie to czas podsumowania i przygotowania się do nowych celów a decyzja to nic innego jak jeden z plonów tego roku. Tak więc… chyba fajnie, skoro z podsumowania rodzi się nowy cel? To chyba fajnie i to chyba tak się gra w życie.

To taki trochę pamiętnik, autoterapia, za mało już miejsca na insta

Pisząc to w tym momencie pomyślałam po prostu o miejscu, gdzie można się zmotywować. Albo fascynującą gadką i fotkami, albo tak znudzić, że aż zapragnąć ruszyć dupsko 😀

Ja sobie robię listę marzeń, pragnień, celów TO DO na kolejny rok i właściwie tworze ją cały rok – mam specjalną zakładkę w kalendarzu. O właśnie, kalendarz – mam taki planner od sierpnia do końca grudnia kolejnego roku. Mega sprawa jeżeli chodzi o długofalowe cele i jesienne podsumowania!

Na 2016 rok miałam 6 pozycji na plan roku, zrobiłam 3.

I teraz jak na nie patrzę tak – fajne jest również archiwizowanie takich rzeczy i w chwilach kiedy myślisz, że nic nie osiągnąłeś, patrzysz na swój rozwój poprzez lata. I wtedy wszystko się magicznie rozjaśnia. Fajne jest wracanie do tej listy kilka razy w roku, raz na miesiąc i przy okazji odhaczanie tego, co już się udało i może dopisanie czegoś spontanicznego?

W 2017 roku wypisałam 30 rzeczy i zrobiłam 15 – mega co?

Tak, nadal to jest połowa zamierzonych akcji, ale przebitka ilościowa znaczna! Na swoich listach sprzed 3-4 lat mam między innymi wesele, prawo jazdy, wiza do USA obok kontynuacji nauki hiszpańskiego, żeby chodzić częściej do kina oraz hodować włosy, kupić rower i wybielić zęby – ps. wszystkie spełnione 😀 Chodzi o to, żeby zamieścić tam mega marzenia ale też trywialne sprawy, które zwykle odkładamy ciągle, albo nie zwracamy na nie w codziennym biegu uwagi, albo – bardzo ważne – są to nasze narzekania. Po paru miesiącach, będziemy z siebie dumni, że w końcu poszliśmy do dentysty – a przecież często trzeba na to odłożyć kasę, więc czemu to ma być zły cel? Teraz widzisz to odhaczone na liście a Twój uśmiech oświetla kartkę 😀

Rok 2018 na razie zostawię.

 

Nie mówię, że to łatwe, że się od razu uda

Ja zaczęłam w 2014 i teraz tak naprawdę widzę cel w celowaniu i plan w planowaniu ? Ważne jest, żeby ‘’nieosiągnięte’’ sprawy sobie przepisywać z roku na rok. Każdy mądry poradnik powie, że cel ma być mierzalny w czasie. Nie wiem, to chyba trzeba po prostu czuć. I być gotowym. Na przełomie 4 lat widzę jak się rozwinęłam w każdej dziedzinie życia. Ile się nauczyłam, jak otworzyłam na świat, wiem, czego się boję i na co potrzebowałam troszkę więcej czasu. Co mi się nie spodobało jednak, co pokochałam a czego nie. Nie ma co biec 10 stycznia skakać na bungee, ale za to może warto kupić bilety na Malediwy na listopad?

Cały czas przepisuję, żeby schudnąć 10 kg 😀 Nie wiem, może po prostu nie jestem do tego stworzona!?

Będę dzielić się byłymi oraz teraźniejszymi celami, marzeniami, sukcesami i porażkami. Pokażę, że w stabilizacji jest miejsce na zmiany. Opowiem, co się stało, że się udało i jak się stało, że się… nie udało. A skoro cele są różne to i tematy będą różne. Czyli taka cala ja, Pani Jesień – trochę wszystkiego ?

fot. Tomasz Antoniszyn @antoniszyn

Kategorie: Pani Jesień

14 Komentarzy

Karolina · 4 września 2018 o 19:31

przeczytalam, polubilam, zostane :):) brawo

    Pani Jesień · 4 września 2018 o 19:35

    Bardzo dziękuję! <3

ta.rudatrochewredna · 4 września 2018 o 19:59

Super tekst! Ja tez robie listy celow/marzen chyba od 2 lat i zaczelam zainspirowana Toba!!!
Pierwsza lista byla taka skromna, niesmiala wrecz bo balam sie, ze bedzie mi bardzo przykro jak nie spelnie jakiegos celu. Byly to ‚bezpieczne’ cele.
Az tu nagle..jakos spontanicznie udalo mi sie spelnc marzenie o locie do NY. To znaczy decyzja byla spontaniczna, potem trzeba bylo to jakos zaplanowac i wszystko oplacic 😉 Ja dopiero wtedy zrozumialam, ze trzeba wrzucac na liste wszystko co sie chce osiagnac i nie smutac jak sie nie uda. Czasem droga do celu, ktorego nie osiagniemy nauczy nas wiecej niz sam cel. A czasem ten nasz nieosiagalny cel jakby, sam sie podstawia po nos! Takze trzymam kciuki za Twoje i moje minus 10kg 🙂 Czekam niecierpliwie na kolejne inspirujsce teksty! xx
P.s. Jakby co moge goscinnie napisac czemu juz nie mowie ‚dzis z tym juz nic nie zrobie’ 😉 xD

    Pani Jesień · 4 września 2018 o 20:07

    WOW! Dziękuję! Aż się wzruszyłam! To znaczy, że mogłam zakładać bloga dwa lata temu! Ale musiałam do tego dojrzeć…Dzięki za ogromnego kopa motywacji! Bądźmy swoimi inspiracjami 🙂 <3

YoYko89 · 5 września 2018 o 07:06

Wizualizacja celu i stworzenie listy (fizycznie, na kartce papieru i umiejscowienie jej w widocznym miejscu) to sprawy kluczowe. Nie pozwól, abyś sam sobie zamknął drogę do sukcesu!

    Pani Jesień · 5 września 2018 o 13:09

    Dokładnie tak! A najlepiej, jak kartkę zawiesisz na lodówce – przecież kilka razy dziennie tam zaglądasz! 🙂 Możesz też stworzyć plakat, mapę marzeń z wycinkami z gazet, mega sprawa 🙂 Pozdrawiam!

Alirom · 5 września 2018 o 09:18

Bardzo inspirujące, zakładam listę na 2019!!! 🙂

    Pani Jesień · 5 września 2018 o 13:07

    Podziel się listą i czekamy na efekty! Zapraszam na kolejne wpisy! 🙂 <3

Krzysztof · 5 września 2018 o 09:56

Zazwyczaj jakoś nie przepadałem za blogami, ale ten bardzo przyjemnie się czytało :), zapewne zajrzę jeszcze parę razy :). Gratuluje spełnienia marzeń. Trzymaj tak dalej 🙂 i szeroko się uśmiechaj.

    Pani Jesień · 5 września 2018 o 13:07

    Super! Wielkie dzięki i serdecznie zapraszam 😀

Maja · 5 września 2018 o 12:28

Super pomysł w ogóle z tą lista! Faktycznie, nie chodzi o to zeby się zajechać i odhaczyć wszystko ale wystarczy pare rzeczy! Robię listę!

    Pani Jesień · 5 września 2018 o 13:05

    Zapraszam do zaglądania na bloga, a na pewno pomogę 🙂 Pozdrawiam!

Ewa · 6 września 2018 o 15:43

Pięknie napisane tresciwie a nie nudnie masz talent ?a z tymi kilogramami to sobie odpuść wyglądasz świetnie ?

    Pani Jesień · 6 września 2018 o 16:30

    Dzięki Piękne!!!! 🙂 <3

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *