Hej!

Ostatnio pisałam o sposobach na wychillowanie w czasie jednego z najdłuższych weekendów w roku – majówki. Mam nadzieję, że udało wam się wypoczywać lub, że chociaż troszkę się nauczyliście relaksować albo zaplanowaliście kurs mindfullness. Ale co po majówce? Stres i sztywność karku do wakacji albo do świąt? Bez sensu! Przedstawiam kilka patentów w rytmie slow na mój zdrowy kręgosłup, spokój ducha – ulubieńcy miesiąca!

Ziarno

Leczenie lub uśmierzanie różnego pochodzenia bóli większości z nas kojarzy się z tabletką lub zastrzykiem. Mi coraz rzadziej. Żyjąc w ciągłym ruchu i stresie ciężko zapanować nad wszystkimi objawami przemęczenia lub napięcia. Zdaję sobie sprawę, że nie ma jak pozwolić sobie na długie weekendy co tydzień albo wakacje co miesiąc. Zapominamy, jak ważne dla naszego zdrowia i samopoczucia jest odpoczynek oraz równowaga, życie zgodnie z naturą i samym sobą. 

I Love Grain jest inicjatywą dwóch przyjaciółek – Basi i Justyny.

Zanim wpadłyśmy na pomysł założenia firmy, obserwowałyśmy życie w wielkim mieście; jego pęd, nasz świat i świat naszych przyjaciół. Większość życia spędzamy w pracy, pełni stresu i w ciągłym pośpiechu, coraz bardziej zauważając przemijający czas i to, że powrót do natury nie tylko jest nieunikniony, ale także niezbędny. Zaczęłyśmy wprowadzać do naszego życia zmiany, zarówno te małe, jak i radykalne, dotyczące sposobu odżywiania się, relaksacji, chęci zwolnienia tempa życia oraz powrotu do natury. Zauważyłyśmy, że dodatkowym bardzo ważnym ogniwem jest jakość snu. Trudno znaleźć atrakcyjnie wyglądające, wygodne, ale przede wszystkim zdrowe poduszki, pufy czy inne akcesoria do relaksacji będące w pełni naturalne. Z braku alternatywy stworzyłyśmy coś dla siebie, potem dla znajomych, a zebrawszy niezwykle pozytywny odzew, postanowiłyśmy szerzej zaprezentować naszą ofertę.

Ziarnko do ziarnka

Najpierw mamy ziarno i z ziarna dopiero coś kiełkuje. Poduszki I love Grain to dla mnie taka metafora. Phi, takie tam małe ziarnko, jak mi pomoże nawet kilogram ziarna na moje migreny, bezsenność czy kłopoty z koncentracją?! I jak ma mi pomóc poduszka… Od wielu lat, szczególnie w programach sprzedażowych w tv są sprzedawane takie cuda, co to leczą, jak się śpi. Zawsze podchodziłam do tego raczej sceptycznie, ale gdy pojawiła się oferta na polskim rynku, poduszki zawierające prawdziwe ziarna lub łuski i uszyte są z naturalnych materiałów w Polsce, już wiedziałam, że to musi być strzał w dziesiątkę. To nie są zwyczajne przedmioty codziennego użytku – to coś znacznie więcej.

Kiełkowanie

Najpierw w mojej głowie wykiełkowała myśl, jakie te poduszki są zmyślnie zaprojektowane dla współczesnego społeczeństwa! To trochę tak w myśl zasady make money while you sleep. Oczywiście, nie zastąpi to zdrowego trybu życia czy regularnych ćwiczeń poprawiających jakość życia i zmniejszających dolegliwości bólowe, ale to jest taka perełka, która robi coś za Ciebie. Cierpiąc na przewlekły ból barku i szyi spowodowany wieloletnią pracą przed komputerem odczułam ulgę podczas spania na poduszce wypełnionej gryką. Lecząc tarczycę zdecydowałam się właśnie na ten środek. W przypadku celiakii oraz uczuleń i nietolerancji glutenu zalecanym wypełnieniem poduszki jest łuska gryki, która jest ziarnem antyalergicznym i nie powoduje objawów zapalnych. Dobrze podtrzymuje głowę, jest plastyczna, krąży razem ze mną podczas obracania się. Dzięki standardowemu rozmiarowi, możesz ubrać poduszkę I Love Grain w ulubioną poszewkę, chociaż sama poszewka, w którą wsypane jest ziarno jest najwyższej jakości. Len oraz bawełna to trwałe i wytrzymałe materiały (posiadające właściwości antyalergiczne i oddychające), które nie ulegają przetarciu oraz zniszczeniu nawet po częstym praniu i wielu latach użytkowania, zapewniając zawsze ten sam komfort i świeżość jak za pierwszym razem. Charakterystyczny szum przesypywania się ziarenek w poduszce nie przeszkadza mi, a wręcz odwrotnie – pomaga mi zasnąć i uspokaja 🙂 Przepis na udany poranek? Przespana noc! Kawa smakuje lepiej 😉

Zamknij oczy

Pisząc ten tekst, oczywiście podpieram głowę na mojej ulubionej poduszce, dzięki czemu nie sztywnieje mi kark, tak szybko, jak wcześniej – prawdziwe zbawienie! Ale, co z oczami? Oczy narażone są na wiele szkodliwych czynników, jak wielogodzinna praca przed komputerem, kontakt ze smartfonami, ekranami dotykowymi, urządzeniami emitującymi tzw. niebieskie światło, które bardzo negatywnie wpływa na nasze zdrowie i używane w nadmiarze może spowodować uszkodzenie wzroku; w ciągu nocy, na światła dochodzące z oświetlenia w miastach, oświetlenia ulicznego. Żyjąc najbardziej eko i w zgodzie z naturą w mieście i uprawiając zawód, jaki uprawiam, nie jestem w stanie wyeliminować tych czynników do zera, ale przy pomocy I love Grain, chociaż mogę sobie pomóc. Odpowiedni rozmiar i kształt opasek, które całkowicie zakrywają nie tylko same oczy i oczodoły, ale także częściowo powierzchnię czoła, zatok nosowych i policzków powoduje, iż światło nie dostaje się do oczu, pozwalając tym samym na pełne wyciszenie, relaks i regenerację. 

Zimno, ciepło, gorąco

 

Jako wkładów używamy ekologicznych łusek gryki, orkiszu, płaskurki czy prosa a także ziaren gorczycy, pestek wiśni oraz różnego rodzaju ziół, wykorzystując ich naturalne właściwości zdrowotne i relaksacyjne.

 

Produkty I love Grain okazują się wszechstronne. Możemy wkłady podgrzać, lub schłodzić i niezależnie od potrzeby – ciężki poranek, stłuczenie, rwa kulszowa czy kobiece dni – na to wszystko pomoże jedna poduszka czy opaska! Powierzchnia opaski zakrywająca zatoki czołowe i policzki, pozwala na zastosowanie opaski jako termoforu lub kompresu. Naturalne wypełnienia, po podgrzaniu utrzymują długą swoją temperaturę, jak i po schłodzeniu w lodówce ich temperatura jeszcze przez dłuższy czas nie rośnie. Mając do dyspozycji szerokie spektrum działania oraz wykorzystania opaski oraz poduszki I love Grain jestem pewna, że zastępują mi kilka przedmiotów jednocześnie!

Dodatki w postaci ziół – macierzanki, lawendy, rozmarynu, werbeny cytrynowej koją nasze zmysły aromaterapią. O aromaterapii pisałam już tutaj.

Liczę na to, że Wasze powroty z majówki będą pełne snucia planów na kolejne pasjonujące projekty i że poradzicie sobie w mig z pourlopową chandrą!

 

Marta.


0 Komentarzy

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *