Hej!

Zimy nie było w tym roku i nie zanosi się na nią. Ciekawa jestem, który jesteście team, zima czy lato? Niezależnie od tego, pogoda w tym roku spłatała niezłego figla, co właściwie śmieszne nie jest, brak zimy, burze i huragany w lutym to prawdopodobnie pokłosie zmian klimatycznych. I tak w tej dziwnej, smutnej i przygnębiającej pogodzie trzeba sobie jakoś poradzić i dotrwać do maja. Można też zauważyć, że niewiele zmieniło się na zewnątrz od ostatniego wpisu jesiennych czasoumilaczy, ale co tam, do listy doszło kilka wartych uwagi moich zimowych ulubieńców.

Śliwka na suchoty

Niezależnie od tego, czy ta zima się dąsa i nadchodzi i odchodzi, czapka to nieodłączny element mojej garderoby od późnego września. Co za tym idzie, co najmniej do kwietnia mam problem z suchym czołem. Noszę wyłącznie wełniane czapki, niektóre są zrobione przez moją babcię z gryzącej wełny, reszta to mięciusie merino, ale tak czy siak – zawsze mi obłazi zimą czoło! Skórki nieraz są widoczne spod makijażu, nie wygląda to estetycznie, a proces powtarza się mniej więcej co tydzień. Trzy tygodnie temu wpadło w moje ręce serum nawilżające DRIP polskiej marki Olivia Plum. Byłam pozytywnie zaskoczona konsystencją serum, spodziewałam się olejku lub żelu. Tymczasem, serum to rzadki kremik, który błyskawicznie i całkowicie się wchłania, nie pozostawia tłustego filmu i nie daje uczucia ściągnięcia, zapewne dzięki olejowi z ogórka. To uczucie, jakby serum stopiło się ze skórą. Po kilku dniach regularnego stosowania mój problem zniknął i teraz już nie muszę się wstydzić suchego czoła. Serum DRIP to jest moje odkrycie tej zimy i już wiem, że zostanie ze mną na długo!

Koci koci łapci

Wyżej wspomniałam o czapce, więc dodam do tego rękawice. Wysokiej jakości, starannie wykonane i po prostu piękne rękawice to inwestycja na lata. To wszystko i jeszcze więcej znalazłam u polskiej marki Lawina Store, która powstała w 2014 roku. Co do mnie przemówiło w pierwszym momencie? Unikalne, pięknie dobrane kolory, które przenikają się na przodach rękawic. Ich motto brzmi ”Knitted for Positive People’‚ i ja noszę z dumą te totalnie pozytywne rękawie, które pasują do wszystkiego! Wykonane są z najwyżej jakości wełen, a wszystko o wełnie przeczytacie tutaj. Nie, nie gryzą 😉

Tworząc nasze rękawiczki myślimy o użytkowniku który, jest pozytywnie nastawiony do świata, życzliwie obchodzi się z przyrodą i dba o ludzi. Nie zawsze mu wszystko wychodzi ale ma dobre zamiary. Nie wytwarzamy odpadów. Prawie całą naszą wełnę wykorzystujemy. Jeżeli na lewej stronie znajdziesz supełek łączący włóczkę, pomyśl wtedy, że takie rozwiązanie jest dobre dla środowiska.

Dopełnienie zimowej pielęgnacji to kompres na dłonie w postaci kremu, polecam nowość od zaufanego Shy Deer.

Zimowa kuchnia

W zimnych miesiącach funkcjonuję jak zwierzak, co chętnie zapadłby właśnie w zimowy sen. W tym roku miałam wielkie szczęście i trafiłam na niedźwiedzi kubek podczas wycieczki do Zakopanego – przewodnik tutaj a pamiątki z gór tutaj. Z całą odpowiedzialnością wyznaję, że nie miałam nigdy piękniejszego kubeczka. Oraz lepszego poprawiacza humoru. Tak sobie funkcjonujemy w rodzinie, gdzie często nazywamy się Misiami i kotka Misia sprawiają, że misiowe kubeczki to część rodziny. Własnoręcznie wykonana ceramika użytkowa Lamabo Design to prawdziwa gratka dla wielbicieli dobrego, polskiego designu. Każdy przedmiot przechodzi pięć podstawowych etapów na swojej drodze. Począwszy od tworzenia, poprzez schnięcie, pierwszy wypał, szkliwienie, aż do ostatecznego wypału w temperaturze powyżej tysiąca °C. Potrzebne jest około 10 dni, by produkt stał się w pełni użytkowy i gotowy do wysyłki. Oprócz niedźwiadkowych kubeczków znajdziecie jeszcze doniczki a wraz z nimi pieski, nietoperze czy świnki. W Lamabo dba się także o środowisko, materiały są sprawdzone i bezpieczne w kontakcie z żywnością, a paczki zapakowane w trosce o estetykę i środowisko. Koniecznie musicie zobaczyć ich inne projekty na stronie!

Razem z kawą z ukochanym Misiu rano obowiązkowo zimą wjeżdża gryczanka! To jest mój numer jeden, jeżeli chodzi o rozpoczęcie dnia o godzinie, kiedy jest jeszcze ciemno! Ale czasu i chęci jak zwykle mało do przygotowania takiego turbo śniadania. Kaszę gryczaną, niepaloną moczę całą noc w lodówce – tyle łyżek, ile zamierzam zjeść. Rano zagrzewam ją tylko z odrobiną ulubionego mleka, można też zmielić to w blenderze i powstaje gęsty, bogaty koktajl. Dodatki? Wybierasz wedle upodobań, albo czyścisz lodówkę i spiżarkę – zero waste!

And the Oscar goes to…

Nie ma się co oszukiwać, zima to idealny czas na spędzenie go pod kocykiem w towarzystwie popularnej platformy z filmami i serialami. Po Oscarowym szale i zadowalającym wręczeniu nagród, zdecydowanie mogę polecić kolejne filmy, według nagród zdobytych w odpowiednich kategoriach. Właściwie to każdy znajdzie coś dla siebie, ale są też pozycje, których wstyd nie zobaczyć. Najlepszy film Parasite, gra aktorska Joaquina Phoenixa i Brada Pitta zasługiwały na Oscara i to trzeba obejrzeć. Cieszy mnie także wyróżnienie kobiet na gali, między innymi wspaniałej Islandki Hildur Gudnadóttir za muzykę z filmu Joker, jako czwartej kobiety nagrodzonej w tej kategorii w historii. Wspomnienie filmu Historia Małżeńska dzięki nagrodzie Laury Dern wzbudza we mnie niedosyt, tak jak całkowite pominięcie Irlandczyka. Natomiast Oscar za kostiumy dla Małych Kobietek to wisienka na torcie i tym samym mogę zabrać się za nadrabianie serialowych zaległości i czekać na kolejną galę.

Ciekawa jestem, jak na Was wpływa ta zima- nie zima – dajcie znać w komentarzach!

Marta